5 wniosków po pierwszym roku (dwóch) biwakowania

Biwakuję już od niemal dwóch lat, pierwszy raz w kwietniu 2024. Przez ten czas biwakowałem łącznie 20-25 nocy. Mniej więcej połowa biwaków była nieprzyjemna, ale za to cenna jako lekcja.

W tym artykule poznasz niektóre z nich. Człowiek uczy się na błędach, a kiedy można uczyć się na cudzych, nauka jest znacznie szybsza.

1. Nie warto zaczynać ciężko

Nie rzucaj się na głęboką wodę. Nie musisz kupować sprzętu, budować szałasu na pierwszym biwaku… Mój pierwszy biwak był wiosną, miałem ze sobą zapas wody i jedzenia, tarp, karimatę i śpiwór puchowy (komfort 0*C), do tego ciepłe (za ciepłe) ubranie. Dodatkowo biwakowałem 3km od schroniska górskiego, więc śniadanie jadłem pod dachem.

Z czasem narzuciłem na siebie presję i oczekiwania (pod wpływem niektórych treści na YT) i zacząłem biwakować bliżej ekstremum. Szałas, brak śpiwora i karimaty itp. To były najgorsze biwaki. Za sukces mogę uznać sen w szałasie w styczniu, przy -6*C – ale to nie był komfortowy sen, często się wybudzałem i mocno zmarzłem. Za to wyciągnąłem sporo wniosków.

Pierwszy udany biwak tego typu był dopiero w kwietniu 2025 kiedy spałem pod gołym niebem (zapewniłem sobie tylko nieznaczną ochronę przed wiatrem, zagłębienie terenu i powalone drzewo obok (który dodatkowo osłoniłem płatami kory. Wtedy też zaskoczył mnie przymrozek -2*C, a mimo to noc była komfortowa.

2. Znajdź balans między trudem a przyjemnością

Tym sposobem przechodzimy do kolejnego wniosku – balans między trudem a przyjemnością. Jeśli biwak będzie zbyt prosty, nie nauczysz się wiele nowego. Jeśli będzie zbyt trudny, szybko się zniechęcisz.

Idealnym stanem, żeby biwak był wspominany dobrze, dawał wartościowe i nowe doświadczenie a zarazem hartował ducha, jest taki poziom trudności:

  • Wiesz dobrze, co robić
  • Tylko jedna rzecz jest czymś nowym – np. budowa szałasu (którą znasz tylko z filmów na YT)
  • Zawiera elementy przyjemne – np. ognisko (jeśli masz taką możliwość), struganie łyżki w drewnie (fajna pamiątka)
  • W trakcie czujesz lekki dyskomfort (to znaczy, że jesteś w nowej, nieznanej sytuacji – twój mózg uczy się, jak w niej zareagować). Jeśli czujesz się komfortowo, to znaczy, że powtarzasz to, co już znasz – nie uczysz się niczego nowego.

Tu warto wspomnieć, że wielu ludzi ma tendencję do uciekania przed dyskomfortem. Deszczowa pogoda, chłód itp… Tyle że w życiu przed dyskomfortem nie uciekniemy. Rozmowa o pracę, rozmowa z szefem o podwyżkę, trudna rozmowa z partnerem – ciężko żeby te rzeczy przebiegły pomyślnie, jeśli uciekamy przed znacznie mniejszym dyskomfortem (deszcz).

3. W towarzystwie uczysz się więcej

Nawet jeśli biwakujesz z kimś, kto ma mniejsze doświadczenie od Ciebie, taki biwak uczy Cię znacznie więcej. Opiszę to na przykładzie swojego biwaku z czerwca 2025. Biwakowałem wtedy z koleżanką, która chciała zacząć z przygodę z bushcraftem, ale trochę się bała bez towarzystwa. Wtedy między innymi budowaliśmy szałas i paliliśmy malutkie ognisko.

Podczas budowy szałasu tłumaczyłem jej, co jak i dlaczego robimy (np. jak układać gałęzie ściany), dzięki czemu też lepiej układałem wiedzę w swojej głowie – zauważyłem kilka drobnych błędów, których nie dostrzegłbym tak szybko, gdybym biwakował samemu.

4. Komary, hałas czy zanieczyszczenie świetlne potrafią zepsuć każdy biwak

Pierwsze noc bez karimaty i śpiwora, tylko tarp. Sierpień 2024, dobrze wybrana miejscówka (ochrona przed wiatrem), ciepła noc, w miarę miękkie posłanie. Czego nie uwzględniłem? Komarów. Prawdopodobnie ani razu nie spałem ciągiem więcej niż 30min., co chwila słyszałem brzęczenie komara i czułem ukłucia na ciele.

Kolejnego dnia wróciłem do domu niewyspany, w nieco złym humorze. Ostatni biwak, w grudniu 2025 (jest filmik na YT), spałem zbyt blisko miasta (300m od najbliższych zabudowań, 13-15km od centrum Wrocławia). W lesie było jaśniej niż w moim mieszkaniu po zasłonięciu okien (nie wszystkie okna da się u mnie zasłonić). Zanieczyszczenie światłem znacząco pogorszyło jakość mojego snu.

5.Biwakowanie blisko domu vs dalszy wyjazd

Jeśli planuję biwak blisko mieszkania (najbliższa strefa zanocuj w lesie jest 2-3km od mojego mieszkania) to znacznie łatwiej jest zrezygnować. W wypadku planowania wypadu gdzieś dalej, sam fakt dokładniejszego planowania (pociągów, dojazdów, trasy, zapasów wody i jedzenia) sprawia, że ciężej zrezygnował. A jeśli do tego kupisz przed czasem bilet na pociąg, to już w ogóle.

Warto, żeby przynajmniej część biwaków była w nowych, odleglejszych miejscach. To dodaje ekscytacji i uroku takich biwaków.

Podsumowanie

Wniosków i doświadczeń mam dużo więcej, jednak tu chciałem się skupić na takich najważniejszych. Wiele innych można nabyć tylko w praktyce, więc nie widzę sensu żeby się nimi dzielić na blogu, skoro każdy sam szybko do nich dojdzie (np. sposób układania gałęzi szałasu).

Jeśli jednak chcecie dopytać o moje doświadczenia, zachęcam do komentowania posta.


Do napisania w kolejnym artykule!

Zwiadowca Biktor

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry