Wyobraźnia szaleje, gdy chcesz biwakować?

Treść artykułu pod filmem.

Zbliża się weekend, a wraz z nim plany na biwak. Jednak im bliżej weekendu, tym bardziej się stresujesz, być może nawet odpuścisz wyjście do lasu. Wmawiasz sobie, że w następny weekend, bo teraz jesteś zmęczony czy coś (wymówka podświadomości).

Jeśli nawet wyjdziesz w teren, to Twoja wyobraźnia szaleje. Masz wrażenie, że ktoś Cię obserwuje, że tylko czeka, aż zaśniesz. Cały czas trwasz w trybie czuwania. Planowany wypoczynek zamienia się w nerwowe, pełne stresu wyczekiwania.

Powyższa obawa była najczęściej pojawiającą się odpowiedzią w mojej ankiecie (jeśli jeszcze nie wypełniałeś, tu masz link). Obawa opisywana w różnych formach, czasem było to wrażenie bycia obserwowanym, czasem wyobrażanie sobie katastrofalnych wydarzeń.

Jeśli kiedykolwiek zostałeś wyśmiany za swoje obawy (niekoniecznie dotyczące biwakowania), czy dostałeś rady w stylu „po prostu się zmuś i wytrwaj, obawy same znikną” to zapewne wiesz, że takie rady nie są skuteczne… a wręcz podkopują Twoją pewność siebie.

Ewolucyjna przyczyna „szalejącej” wyobraźni

Jako ludzie wyewoluowaliśmy w środowisku, w którym zagrożenia były względnie rzadkie, ale gdy już się pojawiły, były to zagrożenia śmiertelne – np. drapieżnik, obce plemię. Stąd też mózg wykształcił wyczuloną czujność na wszelkie możliwe zagrożenia. Dla przetrwania lepiej jest podnieść fałszywy alarm, niż zignorować prawdziwe zagrożenie. Stąd nadaktywna wyobraźnia.

Rekompensata innych zmysłów

Dalej – dominującym zmysłem u ludzi jest wzrok, odpowiada on za ok. 70-80% odbieranych bodźców (sygnałów z otoczenia). Czyli gdy nastaje noc, zostajemy odcięci od większości sygnałów – mózg rekompensuje to innymi zmysłami, głównie słuchem. Jednak to są sygnały, do których na co dzień nie jesteśmy przyzwyczajeni… Stąd też wzmożona czujność gdy musimy polegać na zmyśle innym niż wzrok.

Istnieją techniki, które pozwalają wyćwiczyć słuch (i inne zmysły) tak, by trafnie interpretować sygnały z otoczenia, jednak takie metody będą omówione dokładnie w kursie „Zacznij biwakować bez obaw” (nazwa robocza, w przygotowaniu, zapisz się na listę oczekujących). Na ten moment wspomnę, że tutaj samo oswojenie się z lasem i częste biwakowanie sprawia, że przyzwyczajamy się do tych bodźców i z czasem przestajemy się obawiać szumu drzew czy innych „bezpiecznych” bodźców.

Bodźce współczesnego świata

Kolejnym problemem jest też ilość bodźców i „zagrożeń” we współczesnym świecie. Dawniej człowiek odbierał znacznie mnie bodźców. Rolnik przez miesiąc mógł opowiadać w karczmie o podstępnym kamieniu, który uszkodził motykę. A dzisiaj? Często zapominamy wydarzenia sprzed trzech dni.

Częste powiadomienia z telefonu, hałas ulicy, muzyka/podcast w tle… Nasze mózgi są bombardowane licznymi bodźcami. Jest ich znacznie więcej niż w naturze. A dodatkowo, każdy dźwięk podświadomie traktujemy jako zagrożenie (powiadomienie o nowej wiadomości – nie wiadomo, czy wiadomość będzie pozytywna czy negatywna – więc mózg na wszelki wypadek zakłada, że będzie negatywna – fałszywy alarm – unikanie zagrożeń).

No i teraz, gdy idziemy do lasu, nagle te bodźce znikają (chociażby hałas ulicy i muzyka w tle). Zamiast tego są delikatne bodźce lasu, szum drzew, śpiew ptaków, nurt wody w strumieniu… i Twój mózg czuje się tak, jakby odcięto mu większość zmysłów (ten sam mechanizm co ograniczenie wzroku podczas nocy) – więc wzmaga czujność, każdy dźwięk traktuje jako potencjalne zagrożenie.

Deprywacja sensoryczna

Deprywacja sensoryczna to ciekawe zjawisko, z którym związane są pewne badania (w tym takie bardzo nieetyczne). Chodzi o to, że człowiek POTRZEBUJE bodźców. Gdy ich zabraknie, mózg zaczyna je tworzyć samemu. Słyszenie głosów „w głowie”, uczucie gorąca itp. O ile badanie dotyczyło dość skrajnej sytuacji (badany był umieszczany w środowisku, gdzie odcięte były niemal wszystkie bodźce dźwiękowe, świetlne a nawet dotyk – odpowiedni materiał o odpowiedniej temperaturze). O samych badaniach nie chcę się rozpisywać (tutaj link do filmu (nie mojego), który omawia temat, ostrzegam, że jest to dość drastyczny film, opowiada również o bardzo nieludzkich doświadczeniach w temacie)

Deprywacja sensoryczna została też fajnie opisana w książce Stanisława Lema „Opowieści o Pilocie Pirxie”, gdzie jednym z egzaminów przyszłych pilotów kosmicznych było wytrzymanie jak najdłuższego czasu bez ruchu w unosząc się w basenie z wodą o temperaturze ciała, w skafandrze, który odcinał zmysł wzroku i słuchu. A także „panika” i wyobraźnia Pirxa podczas jednej z rutynowych misji kosmicznych, wynikająca z długotrwałego przebywania w pustce międzygwiezdnej. Książka jak najbardziej warta przeczytania.

Jak to się ma do biwakowania

O ile eksperymenty i książka dotyczyły niemal całkowitego odcięcia od bodźców, to warto zwrócić uwagę na fakt, że samo ograniczenie ilości bodźców też będzie miało wpływ na „tworzenie” bodźców przez wyobraźnię. Po prostu nie będzie to tak skrajne doświadczenie, jak opisane wyżej.

Tu warto dodać, że bodźce prawdziwe i „wymyślone” są dla mózgu nieodróżnialne. Co więc można zrobić, by zredukować obawy podczas biwaku?

Odpoczynek od przebodźcowania

Przed biwakowaniem, najlepiej codziennie warto praktykować czas na odbodźcowanie. Może to być np. nieużywanie telefonu/elektroniki, niesłuchanie muzyki itp. godzinę przed snem. Chodzi o to, żeby powoli przyzwyczajać mózg do tego, że mniejsza ilość bodźców to nie zagrożenie, tylko normalny stan niektórych miejsc/godzin.

Jeśli pomyślałeś, że przecież biwak ma być takim odpoczynkiem od przebodźcowania, to racja. Pytanie, czy to nie za dużo na raz? Jeśli postanowisz zrobić 100 pompek, a nigdy nie zrobiłeś więcej niż 20, to logicznym jest, że prawie na pewno Ci się nie uda. Żeby mieć siłę zrobić tyle pompek, musisz regularnie ćwiczyć, stopniowo zwiększając ich ilość. Po miesiącu będzie to 25, po kolejnym 30… W innych dziedzinach życia działa to tak samo. Jeśli nie potrafisz czuć się komfortowo bez muzyki w tle, pójście w las jest dużym dyskomfortem.

Dlatego możesz zacząć małymi krokami. Zacznij od codzienności, w bezpiecznych czterech ścianach zacznij powoli ograniczać swoje bodźce. Nie na stałe, wystarczy że zaczniesz od 10 minut dziennie, z czasem możesz ten czas wydłużyć. Gdy będziesz potrafił wytrzymać 2-3 godziny bez bodźców, to szansa na przyjemne spędzenie biwaku będzie znacznie większa. Twój mózg nie będzie już panikował i „wymyślał” zagrożeń.

Nie ignoruj tych obaw!

Jak więc widzisz, Twoje obawy świadczą o tym, że Twój mózg działa prawidłowo. Wszelkie teksty, typu „po prostu się zmuś, a jak nie potrafisz to biwakowanie nie jest dla Ciebie” możesz wyrzucić do kosza. Nie dość, że są niekonstruktywne, to jeszcze toksyczne. Twoje obawy są naturalną reakcją organizmu na nowe warunki (inne bodźce o mniejszym nasileniu; las vs miasto).

Tak więc Twoim celem powinno być nauczenie się rozróżniania realnych zagrożeń od codziennych dźwięków lasu. Powyżej opisałem jedną z metod (która dotyczy osób na co dzień przebodźcowanych, czyli zdecydowanej większości; jeśli nie należysz do tej grupy, a mimo to nie radzisz sobie z podobnymi obawami, są jeszcze inne metody, które szerzej omówię w kursie).

Po krótce mogę polecić prostą technikę mindfulness, która polega na tym, że wychwytujesz jeden powtarzający się dźwięk z otoczenia i określasz jego źródło, np. szum wiatru w koronach drzew. Gdy już dźwięk rozpoznasz i się z nim oswoisz, starasz się wyłapać kolejny, inny dźwięk. W ten sposób w miarę szybko oswajasz się ze stałymi dźwiękami lasu, a zarazem pozostajesz czujny na nowe, obce dźwięki – które mogą zwiastować potencjalne zagrożenie – więc ich nie ignorujesz. Gdy rozpoznasz taki nowy dźwięk (np. pohukiwanie sowy) to tak samo go zapamiętujesz i określasz jako „bezpieczny”.

Kurs „Zacznij Biwakować bez Obaw” – zapisz się na listę oczekujących

Jeśli jesteś zainteresowany kursem, nad którym pracuję „Zacznij Biwakować bez Obaw”, możesz zapisać się na listę oczekujących.

W trakcie prac nad kursem wyślę kilka krótkich ankiet, dzięki którym dokładniej określę potrzeby zainteresowanych. NIE CHCĘ, żeby mój kurs był powierzchowny, dlatego pytam zainteresowanych o ich obawy i inne szczegóły, żeby kurs odpowiadał na konkretne potrzeby, a nie generyczne wymysły chataGPT czy innego AI.

Do napisania w kolejnym artykule,

Zwiadowca Biktor

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry