Jak presja oczekiwań zabiera frajdę – i co zrobić, by jej nie ulec

Oczekiwania wydają się czymś dobrym, w końcu każdy ma jakieś standardy, poniżej których nie zamierza schodzić. W wielu sytuacjach oczekiwania sprawiają, że to, co robimy niesie za sobą wysoką jakość.

Problem oczekiwań

Problem pojawia się wtedy, gdy robimy coś nowego, uczymy się czegoś. Oczekiwania przestają być naszym standardem, a zaczynają być standardem innych. To tyczy się wszystkich aspektów życia, nie tylko survivalu. W tej sytuacji oczekiwania sprawiają, że zamiast się uczyć zaczynamy naśladować innych.

Przykłady:

  • Chcę grać na gitarze tak dobrze jak X – jednak po pierwszych niepowodzeniach stwierdzam, że to nie dla mnie, nie potrafię dorównać mistrzowi.
  • Chcę zacząć biwakować, więc będę naśladował youtubera Y – od razu muszę zbudować szałas, rozpalić ogień, pozyskać wodę w terenie, używać tylko noża i krzesiwa

Presja oczekiwań zabiera radość

Widzisz w tym absurd? Ktoś, kto dopiero zaczyna, powinien skupić się na podstawach, czerpać radość z odkrywania nowych szczegółów, coraz lepszego posługiwania się nową umiejętnością. W powyższych przykładach jednak narzucona sobie presja sprawia, że zamiast czerpać radość, czuje frustrację. A po szeregu niepowodzeń stwierdza, że się do tego nie nadaje.

Porównując się do innych widzimy tylko to, gdzie są w tym momencie, nie widzimy drogi, jaką przeszli. Lat praktyki, setek czy tysięcy niepowodzeń… Po spojrzeniu na to z tej perspektywy widzimy, że takie oczekiwania są po prostu bezsensowne.

Tak naprawdę wszyscy, którzy osiągnęli sukces ponieśli więcej porażek, niż sukcesów. Po prostu zamiast się poddać wyciągali wnioski, za każdym razem stając się coraz lepszym. Miej to na uwadze, gdy następnym razem coś Ci nie wyjdzie – jesteś na dobrej drodze!

Jak odróżnić cudze oczekiwania od własnych celów

Brak oczekiwań daje znacznie więcej frajdy na początku, a ponieważ się nie zniechęcamy, to więcej działamy. Gdy zdobywamy doświadczenie, kierunki rozwoju przychodzą same. Nowe oczekiwania wynikają z własnych potrzeb, nie z cudzych wyobrażeń. Są nam bliższe, mając już jakieś pojęcie o temacie określamy bardziej realne cele.

Przykładowo podczas biwakowania uznasz, że rozbicie tarpa przychodzi Ci zbyt łatwo, więc następnym razem spróbujesz zbudować szałas (a jak nie wyjdzie, zawsze zostaje tarp). Za którymś razem podczas deszczu szałas przemoknie – to nie porażka tylko lekcja – zastanów się, co poprawić.

Działaj w oparciu o kierunek

Bardzo fajną opcją jest też działanie w oparciu o kierunek. Kierunkiem może być chęć życia blisko przyrody. Wtedy można się zastanawiać, które moje działania sprzyjają temu celowi, co mogę zrobić, żeby pójść dalej w tym kierunku? Jednocześnie niepowodzenie w pojedynczym celu (np. jednak szałas nie jest dla ciebie, zostajesz przy tarpie/namiocie) nie jest porażką, tylko informacją. Dalej zmierzasz we właściwym kierunku (chęć życia blisko przyrody).

Działanie w oparciu o cele jest fajne, kiedy dobrze wiesz, co chcesz osiągnąć – jeśli chcesz biwakować z minimum sprzętu – szałas, ognisko, rośliny jadalne to skupiasz się na tym. Jeśli jednak nie masz konkretnego celu, chcesz np. żyć bliżej natury, albo spędzać ciekawie czas, to w oparciu o kierunek możesz próbować różnych zadań (np. rzeźbienie łyżek/misek) – w ten sposób odkrywasz różne obszary na swoim kierunku, ale nie masz presji trzymania się i zgłębiania jednego konkretnego.

Jestem przykładem osoby, która działa w oparciu o kierunek (serio, nie potrafię działać w oparciu o długoterminowe cele, wiele rzeczy mnie interesuje, najchętniej robiłbym je wszystkie gdybym doba trwała 3x dłużej). Moim kierunkiem jest chęć życia blisko natury (najchętniej w drewnianej chatce blisko gór, ale nie na totalnym odludziu) i zarażanie innych pasją do survivalu, nauki i rozwoju mentalnego. Zobacz, że nie mam KONKRETNEGO celu, tego co będę robił (nie ważne, czy będą to kursy stacjonarne, warsztaty, kursy online, książki, czy wykłady – to się wyklaruje w trakcie). Mam określony kierunek, wiem dokąd zmierzam. Zamiast planować i stawiać narzucać presję po prostu idę przed siebie, odkrywam nowe obszary, zdobywam wiedzę i doświadczenie.

Niepowodzenie to lekcja, nie porażka

Od dziecka jesteśmy uczeni traktować niepowodzenia jak porażki. Wiele osób zniechęca się już po pierwszej nieudanej próbie. Tymczasem niepowodzenia są informacją, że musimy nauczyć się czegoś jeszcze, coś poprawić. Analizujemy je, by zrozumieć, co zmienić przy kolejnej próbie.

W ten sposób krok po kroku stajesz się coraz lepszy. Gdyby nie porażki, nie wiedziałbyś, co poprawić, dopracować, zmienić. Działając w grupie, warto wspólnie analizować swoje porażki, a jeśli masz dystans do siebie, warto się z nich śmiać (ale nie zapominaj o wyciągnięciu wniosków).

Ludzie, którzy wytykają porażki

Utrudnieniem może być to, że niektórzy mają tendencję do wypominania porażek, wytykania błędów. To mega mocno obniża morale, utrudnia potraktowanie porażki jako lekcji, trzeba nauczyć się to ignorować, żeby nie uzależniać swojego szczęścia od aprobaty innych.

Tacy ludzie zazwyczaj mają niską samoocenę, niskie poczucie własnej wartości lub sami żyją pod presją spełniania cudzych oczekiwań. Z tego powodu wytykanie niepowodzeń innym jest dla nich formą „podnoszenia” poczucia swojej wartości.

Dlatego warto otaczać się ludźmi, którzy wspierają, a nie podcinają skrzydła. Często upodabniamy się do osób, z którymi się zadajemy. Dlatego mądrze wybieraj, z kim spędzasz czas. A jeśli możesz spędzać więcej czasu z ludźmi, którzy wspierają, inspirują, to korzystaj! Pamiętaj, że nie chodzi tylko o spotkania na żywo i prywatne kontakty – to jakie profile obserwujesz, jakie kanały na YT oglądasz to też „spędzanie” czasu z tymi ludźmi (w pewnym sensie, ale ma to wpływ na Twoje nastawienie).

Mój przykład

Gdy np. zaczynałem uczyć się gry na gitarze (i śpiewu), w harcerstwie znalazło się trochę osób, które wytykały błędy – że nierówny rytm, że nieczysto zaśpiewane – takie teksty mega psują frajdę, są nieprzyjemne i zniechęcające.

W podobnym czasie, w innej grupie harcerzy totalnie im nie przeszkadzało, że rytm nierówny, wiele osób śpiewało nieczysto – ale wszyscy czuli się komfortowo i nie mieli problemu z głośnym śpiewaniem. Warto szukać ludzi, którzy podchodzą z entuzjazmem, wspierają zamiast krytykować.

Akurat w kwestii gry na gitarze udało mi się wytrwać mimo krytyki (gdzie te 3-6 lat temu nie było to dla mnie łatwe) i dziś wiele osób „podziwia” mój poziom gry, często mówiąc, że „nigdy nie będą tak dobrzy” i zrzucają winę na brak talentu (lub mój „wielki talent”) podczas gdy tak naprawdę to 6 lat regularnej nauki, tysięcy przećwiczonych piosenek, tysięcy kiepskich wykonań… sukces w tym wypadku jest wypadkową doświadczenia, niepowodzeń i wyciągniętych wniosków.

Chciałbyś zacząć biwakować, ale obawy Cię paraliżują?

Możesz wypełnić krótką anonimową ankietę, na podstawie której przygotuję serię filmów nt. sposobów radzenia sobie z najczęstszymi obawami przed rozpoczęciem biwakowania [link]

Podsumowanie

Oczekiwania muszą być możliwe do spełnienia, w innym wypadku są szkodliwe. Pamiętaj, że póki sam czegoś nie osiągniesz, masz tylko wyobrażenie tego, jak powinno być do zrobione (oczekiwania mogą być niezgodne z rzeczywistością).

Początkujący nie ma pojęcia, z czym wiąże się rozpalanie ognia, dopóki samemu nie spróbuje. Wiedza teoretyczna daje tylko wyobrażenie na temat tego, jak czynność powinna wyglądać. Nie traktuj niepowodzeń jako porażki. Niepowodzenia to lekcje, informacje co trzeba poprawić.

Stawiając cele miej w pamięci kierunek, w którym dążysz. Otaczaj się inspirującymi ludźmi, nie takimi co podcinają skrzydła.

Do napisania w kolejnym artykule!

Zwiadowca Biktor

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry