Coraz częściej zauważam, że ludzie coraz bardziej się śpieszą. Wszystko trzeba załatwić szybko, na już… a jak coś wymaga więcej czasu i pracy, to jest niewarte zachodu. Żyjemy w świecie, który normalizuje przesadną konsumpcję, w każdej sekundzie jesteśmy bombardowani bodźcami, a cisza – zamiast odpoczynkiem – staje się dyskomfortem.
Idąc dalej, okazuje się, że coraz ciężej znaleźć ludzi, którzy realizują marzenia. Większość ma wielkie cele, ale znajduje milion powodów, dla których „jeszcze nie czas”… i tak mija życie, zamknięte w bańce doznań tu i teraz. Wewnętrzny ból wynikający z poczucia, że nic się nie robi, jest skutecznie zagłuszany przez szybką dopaminę – scrollowanie social mediów, oglądanie seriali, obżeranie się itp.
Są jednak jeszcze ludzie, którzy są gotowi realizować swoje marzenia. Próbują, co już daje więcej niż 80% społeczeństwa, jednak czują, że prowadzą walkę ze światem, który zewsząd podsuwa pokusy. Te osoby często się zniechęcają, po czym zaczynają próbować od zera. Mimo dobrych chęci nadal jest to błędne koło. Do prawdziwego sukcesu dochodzi się małymi krokami.
Niestety te małe kroki często są odbierane jako porażki (a nie lekcje).
Społeczeństwo tylko dodatkowo obniża pewność siebie, w naszej kulturze krytykowanie niepowodzeń i naśmiewanie się z porażek jest na porządku dziennym. Przez to wielu odczuwa presję, że od razu musi być idealnie, że nie można popełnić błędu.
A przecież to właśnie błędy i porażki uczą nas najwięcej.
Dziesięć informacji, czego nie robić daje więcej niż jedna informacja, co robić. Sukces bez porażki jest trudny do powtórzenia, bo nie mamy dostatecznej wiedzy, co może pójść nie tak. Nasze powodzenie oddajemy w ręce przypadku. Pytanie, czy chcesz akceptować przypadki do końca życia? Czy może wolisz zainwestować swój czas w naukę, popełnianie błędów i wyciąganie wniosków?
To co wcześniej było kwestią przypadku, stanie się świadomym działaniem.
Tylko że to wymaga zwolnienia tempa, codziennego przyglądania się swoim myślom, robienia rzeczy, które nie dają natychmiastowych efektów. Czy jesteś na to gotowy? Skoro czytasz ten tekst, to jesteś na lepszej pozycji niż 90% ludzi, którzy nie potrafią przeczytać czegoś dłuższego niż tytuł artykułu.
Najprostsze działania, które możesz podjąć, by zwolnić tempo i skutecznie realizować swoje marzenia, to: wyciszenie powiadomień w telefonie, nieprzeglądanie telefonu przy obiedzie/w toalecie, niesłuchanie muzyki/podcastu w każdej możliwej chwili (serio, z początku może wydawać się to niekomfortowe, ale po czasie odczujesz, że naprawdę odpoczywasz. A wypoczęty umysł działa wydajniej, wpada na lepsze pomysły i skuteczniej odpiera pokusy).
Jeszcze jedna ważna rzecz, o której warto wspomnieć, to przystosowanie swojego otoczenia. Zostało to opisane w książce „Atomowe Nawyki” J. Clear’a – chodzi o to, żeby automatycznie (bez zastanowienia) robić rzeczy korzystne.
Jeśli np. w twojej kuchni zawsze stoi miska ciastek, odruchowo będziesz po nie sięgał (lub stale marnował zasoby silnej woli na odpieranie pokusy – do czasu). Jeśli jednak miskę schowasz to wysokiej szafki, sięgnięcie po ciastko będzie wymagało aż 4 kroków! 1) Pomyślenie o ciastkach, 2) Otwarcie szafki, 3) wyjęcie ciastka, 4) zamknięcie szafki. A jeśli na widoku postawisz miskę z jabłkami, to odruchowo będziesz po nie sięgał. Mózg będzie miał wybór między jabłkiem (łatwo dostępnym) a ciastkiem (trudno dostępnym) i wybierze łatwiejszą opcję.
Tę zasadę możesz zastosować w niemal każdej dziedzinie:
- Telefon schowany do szuflady w innym pomieszczeniu (vs telefon leżący pod ręką)
- Strój do ćwiczeń na widoku (vs schowany w szafie)
- Odkurzacz postawiony na środku korytarza
- Książka położona na poduszce (vs na półce)
Co ciekawe, w ciszy przychodzą najlepsze pomysły, a rozwiązania bieżących problemów same wpadają do głowy. Większość traum i problemów psychicznych także rozwiązuje się sama, jeśli człowiek da sobie odpowiednio duże przestrzeni na ciszę i samotność. A do wielu z nich nigdy by nie dochodziło, gdyby każdy dawał sobie odpowiednio dużo przestrzeni, ciszy, by przepracować drobne problemy, które w czasie skumulowały się w poważniejszy problem.
Tekst zainspirowany artykułem z newslettera TJ Power’a (https://thedoselab.com/)