Podwójne wiązanie — jak sprzeczne komunikaty paraliżują działanie i co ma do tego survival

Zdarza ci się, że podczas działania nie masz pewności, czy to co robisz jest właściwe? – Tj. obawiasz się popełnienia błędu, zamiast skupić się na działaniu – mimo że wiesz, co robisz.

Ta negatywna myśl, która utrudnia działanie – w tym artykule omówię mechanizm psychologiczny, który za tym stoi. Pokażę też jego przełożenie na sytuacje survivalowe i dlaczego świadomość tego mechanizmu jest kluczowa, by sprawnie funkcjonować we wszystkich dziedzinach życia. Pokażę też przykłady społecznych sytuacji, takich które spotykamy na co dzień. Natomiast w sytuacji kryzysu od Twoich decyzji może zależeć życie Twoje i Twoich bliskich.


Czym jest podwójne wiązanie?

W pierwszej kolejności — o co chodzi? Istnieje w psychologii taki mechanizm, który się nazywa po polsku podwójne wiązanie, z angielskiego double binding. Polega on na tym, że w momencie kiedy otrzymujemy różne sprzeczne komunikaty, czyli znajdujemy się w sytuacji, że zastosowanie się do jednej części komunikatu sprawia, że źle wykonamy drugą część komunikatu — i w drugą stronę: jak tę drugą część wykonamy dobrze, to ta pierwsza będzie źle. Czyli w jednej i w drugiej sytuacji, w momencie kiedy mówimy o sytuacji między dwojgiem ludzi, to zawsze — nieważne, co zrobimy — zawsze coś będzie nie tak, zawsze o coś się będzie można przyczepić.

I kolejny problem jest taki, że w tej sytuacji, jeśli zachodzi ten double binding, to również samo wskazanie tej sprzeczności, wskazanie jakiegoś absurdu, braku logiki w danym poleceniu na przykład — to samo wskazanie też wiąże się z jakąś formą kary, nagany, czegoś w tym stylu. I to prowadzi do wielu negatywnych skutków, z których jednym jest właśnie taka bierna postawa wobec rzeczywistości, wobec tego, co się dzieje — a w survivalu jednak tego nie chcę.

Przykłady z codziennego życia

W komunikacji rodzic-dziecko

Pierwszą taką sytuacją jest rodzic, który mówi dziecku: „Musisz być bardziej spontaniczny” — lub komunikat w tym stylu. Na pewno się z tym spotkaliście kiedyś. I dlaczego ten komunikat jest podwójnie sprzeczny? Bo z jednej strony, jeśli spróbujesz się zastosować jako dziecko do tego komunikatu — bycia bardziej spontanicznym — to zrobisz to pod przymusem. No a spontaniczność nie może być pod przymusem, więc mamy absurd. Z drugiej strony, jak się nie zastosujesz i dalej będziesz robił to, co w danej chwili potrzebowałeś, to narazisz się na brak aprobaty rodzica, bo nie posłuchałeś go i nie chcesz być spontaniczny. Z kolei wskazanie tego absurdu — jakby dziecko powiedziało rodzicowi, że to nielogiczne, bo nie da się być spontanicznym pod przymusem — no to prawdopodobnie rodzic się przyczepi o coś. No dobra, nie będę wymyślał przykładu, ale chyba rozumiecie, o co chodzi.

W komunikacji szef-pracownik

Inny taki przykład, już z dorosłego życia, to jest szef, który oczekuje od pracownika, żeby ten wychodził z inicjatywą. Taki szef daje komunikat: „Masz bardziej wychodzić z inicjatywą”, ale z drugiej strony na każdym kroku chce kontrolować sytuację, kontrolować to, co robisz, czy to, co robisz, jest zgodne z jego poglądami — a jakiekolwiek działanie na własną inicjatywę wiąże się z naganą za przekroczenie kompetencji na przykład.

Tu jest taka sprzeczność: z jednej strony, jak się posłuchasz szefa i będziesz bardziej wychodził z inicjatywą, to narazisz się na krytykę lub naganę ze strony szefa, bo albo przekroczysz kompetencje, albo zrobisz coś nie tak, jak szef tego oczekiwał. Ale z drugiej strony, jak nie będziesz wychodził z inicjatywą, to znowu szef będzie się czepiał, że masz bierną postawę, że trzeba cię przymuszać do roboty, trzeba ci mówić, co masz robić, a sam nigdy z inicjatywą nie wychodzisz. Jest taka sprzeczność, i znowu wskazanie szefowi braku logiki w jego działaniach czy oczekiwaniach raczej będzie czymś nieprzyjemnym — i raczej nikt, kto ceni sobie wygodę, nie powie wprost szefowi, że to, co mówi, jest nielogiczne. Chyba że ktoś jest w firmie, gdzie jest swoboda, jest szef bardziej pozytywny — no ale wtedy prawdopodobnie taka sytuacja by nie zaszła.

W komunikacji z kolegami

Trzecia sytuacja, którą zanotowałem — też dość powszechna, raczej wśród młodszych osób — to jest obrażenie kogoś, po czym wycofanie się: „Ej, to tylko żart, żartowałem, nie przejmuj się.” I tu ta sprzeczność jest bardziej ukryta. Bo z jednej strony powiedzieliśmy coś i ktoś się na to obraził, i zamiast przyjąć na klatę to, że powiedziałem coś, co komuś się nie spodobało, co komuś sprawiło przykrość — i nie wiem, może powinienem przeprosić, może coś — zamiast tego wycofujemy się, mówiąc, że to był tylko żart.

I w tej sytuacji ta osoba, która została obrażona, ma problem: jeżeli nadal się obrazi, to zostanie jej zarzucone, że nie zna się na żartach, że jest zbyt sztywna czy coś. Ale z drugiej strony, jeśli przyjmie, że okej, to był żart, i będzie się śmiała razem z tobą, to podkopuje własne poczucie własnej wartości i własne granice, tylko po to żeby zaakceptować to, co ktoś powiedział. No i to nie jest dobra sytuacja i od strony psychiki jest to szkodliwe, ale jednak ta sytuacja też jest dosyć częsta.


Do czego prowadzi efekt podwójnego wiązania

Dezorientacja i bierność w sytuacjach społecznych

Jedną rzecz już wymieniłem: to jest kwestia biernej postawy w działaniu, na zasadzie — nieważne, co zrobię, i tak będzie źle, więc nie będę nic robił. Inne rzeczy? No to jest taka dezorientacja, że w różnych sytuacjach nie wiemy, jak się zachować — i to zarówno w sytuacjach społecznych, gdzie na przykład nieśmiałe osoby często mają problem, żeby podejść do obcej osoby i zagadać. I w tej sytuacji, jeśli taka osoba doświadcza tego zjawiska, to ten lęk, ta obawa przed zagadaniem do obcej osoby się potęguje i może dochodzić aż do takich skrajnych sytuacji, które wręcz uniemożliwiają funkcjonowanie w społeczeństwie.

Chroniczne napięcie i stres – brak przewidywalności

Inną rzeczą jest też takie chroniczne napięcie, ciągły stres, ciągła obawa, bo brakuje przewidywalności. Brakuje tego, że mam świadomość: jak się zachowam tak, to będzie okej, a jak się zachowam inaczej, to poniosę konsekwencje. A tu tego nie ma, bo w każdej sytuacji — nieważne, co zrobię — istnieje ryzyko, że poniosę konsekwencje, jeśli ktoś wyżej postawiony tak uzna.

Podwójne wiązanie w kontekście społecznym

Zanim przejdziemy do tego, jak to się ma do survivalu i preppingu — jeszcze parę przykładów z codziennego życia.

Sprzeczne normy społeczne

Taka najbardziej, myślę, powszechna i najbardziej problematyczna w dzisiejszym czasie, to są kwestie społeczne — chodzi o społeczne normy. Mamy w Polsce dwa kierunki: mamy lewicę i prawicę, które często też mają zupełnie inny pogląd na świat. I o ile kiedyś było wiadomo, czego się oczekuje od kogo, i te normy społeczne były jakieś jedne, niezmienne — czy były dobre? Nie wiem, pod pewnymi względami na pewno dawały stabilność, dawały to, że każdy wiedział, czego się od niego oczekuje — a dzisiaj mamy sprzeczności.

I też bardzo często zastosowanie się do jednej normy powoduje, że mimo wszystko jesteśmy krytykowani. Bo na przykład — dajmy na to — mówi się o tym teraz, że trzeba umieć stawiać granice, stawiać na swoim. To jest ważna rzecz, fajna. Ale jeśli ktoś postawi granicę, postawi na swoim, to jest duża szansa, że ktoś mu zarzuci egoizm, myślenie tylko o sobie, narcyzm czy coś. Czyli z jednej strony jest właśnie o tym, że trzeba stawiać granice, ale z drugiej stawianie granic jest krytykowane poprzez przypinanie negatywnych łatek — egoizmu, narcyzmu czy innych.

I tutaj jeszcze inna sytuacja: na przykład kwestia męskości i odczuwania uczuć. Mówi się, że mężczyźni powinni być bardziej wrażliwi, ale z drugiej strony okazanie przez mężczyznę smutku, żalu, płacz — powoduje krytykę i takie komentowanie: „Co, ty baba jesteś?” lub coś w tym stylu. I tu też z jednej strony jest oczekiwanie, że mężczyzna nie będzie taki sztywny, twardy, tylko bardziej wrażliwy, ale z drugiej strony, jak już się dostosuje i będzie bardziej wrażliwy, się otworzy — to jest krytyka, że źle, że nie może takim być. I to jest sprzeczność, która też w dłuższej perspektywie prowadzi do takiej bierności — co też myślę, że dzisiaj często spotykam i myślę, że większości osób dotyczy: właśnie postawa bierności, takiej obojętności wobec rzeczywistości i tego, co się wokół dzieje.

Sprzeczne oczekiwania wobec dzieci i młodzieży

To samo na przykład też — od dzieciństwa jesteśmy warunkowani, bo rodzic często oczekuje, żeby dziecko wyszło z inicjatywą: na przykład żeby nie musiało zostać poproszone o posprzątanie pokoju czy nie wiem, rozpakowanie zmywarki, tylko zrobiło to z własnej inicjatywy, bez wyraźnego polecenia. Dziecko, chcąc się zastosować do wychodzenia z inicjatywą, zacznie też robić inne rzeczy — i na przykład samo sobie zrobi obiad, a rodzic potem się przyczepi, bo wymyślił, że tego dnia on chciał coś innego zrobić. Takie sytuacje też ze swojego dzieciństwa znam, ale myślę, że każdy z was się z czymś takim spotkał.

Lub oczekiwania w szkole od nauczycieli, żeby uczeń się czymś interesował, tematem wychodził z inicjatywą — ale w momencie, kiedy się okaże, że uczeń zainteresował się nie w takiej formie, żeby po prostu siedzieć nad książkami, czytać podręczniki i robić zadania domowe, tylko zainteresował się tak, że na przykład znalazł hobby i interesuje się jakimś tematem — nie wiem, astronomią na przykład — czyli czymś, co nie jest w podstawie programowej, to nagle jest krytyka, że uczeń nie zajmuje się nauką, robi nie to, co trzeba, nie to, co powinien. I też jest taka sprzeczność.

Moja sytuacja z liceum

U mnie na przykład: sytuacja z liceum — jak skończyłem 18 lat, to przez pewien czas na część etatu pracowałem jako programista w jednej firmie. I jakby — no, fajna rzecz, fajne doświadczenie, w ogóle super, żeby w wieku 18 lat mieć poza szkołą pracę, i to nie pracę w sklepie na kasie, tylko coś konkretnego. Ale w szkole słyszałem parę razy, i od wychowawczyni, i od dyrektora, że powinienem się skupić na nauce, że matura jest priorytetem. Z kolei potem przed maturą też było czepianie się, że na przykład nie chciałem wziąć udziału w jakimś dodatkowym projekcie szkolnym, bo szkoła oczekuje, że uczniowie będą się chcieli zaangażować. I też taki przykład sprzeczności.

Podwójne wiązanie a propaganda

II wojna światowa: propaganda kontra rzeczywistość

Tu już, jak było o tym, co lewica i prawica mówi, jakie są normy społeczne i oczekiwania — to też taka historyczna ciekawostka, mocno już do preppingu nawiązująca. W momencie gdy wybuchła II wojna światowa, polskie gazety — i to można sobie sprawdzić w internecie, są też ciekawe zdjęcia — co pisano w Kurierze Warszawskim i nie wiem, jakie jeszcze polskie gazety były, ale pisano propagandowe komunikaty sugerujące, że Polacy wygrywają z Niemcami, wręcz że polska armia szturmuje Berlin, że polskie i francuskie bombowce wykonały jakiś nalot na Berlin i że w ogóle tego było tak dużo, że gdyby to była prawda, to Berlin byłby w ruinie, a Niemcy z trudem broniliby się pod Berlinem — gdzie, jak wiemy z historii, rzeczywistość wyglądała mocno inaczej i oberwaliśmy w tamtym czasie.

Ale ta propaganda — zobaczmy, jak to mogło oddziaływać na przeciętnych obywateli, ludzi, którzy, przesiąknięci propagandą o tym, że polska armia jest niepokonana — ten cały kult zwycięstwa Powstania Wielkopolskiego i Bitwy Warszawskiej — no i w II Rzeczpospolitej było przekonanie, że polska armia jest taka silna, że Niemcy nam nie zagrożą, że mamy silnych sojuszników. A potem w ’39 Niemcy atakują Polskę, propaganda dalej sugeruje, że wygrywamy, że wszystko jest dobrze, nie ma się czego bać. I ludzie, którzy na przykład w Wieluniu zostali zbombardowani — bo niemieckie bomby spadały na polskie miasta — nie wiedzą, czy uciekać, czy zostać. No bo skoro wygrywamy, to po co uciekać? Jakby ucieczka byłaby błędem. Jak uciekniesz, to możesz stracić dobytek, ktoś to może okraść z tego, co zostało. Z kolei jak zostaniesz, to będziesz bronił swojego, ale ryzykujesz, że jeśli jednak wróg wejdzie na ten teren, to może się to źle skończyć.

I jest taka sprzeczność między tym, co mówi propaganda, a tym, co ludzie widzą i odczuwają. To, że bomby spadają na miasta, to, że niemieccy żołnierze zajmują kolejne miasta — jest panika i nie wiadomo, co robić. To powodowało, że wiele osób albo zostawało w swoim miejscu, ponieważ doszło do paraliżu decyzyjnego i te osoby nie były w stanie podjąć decyzji, albo panicznie uciekały za tłumem. I też wiadomo, były masowe ucieczki, kolumny ludzi, pociągi, które uciekały, a Niemcy też je ostrzeliwali. I żadna z tych sytuacji nie była dobra — chociaż też, z drugiej strony, co innego można było wtedy zrobić, gdzie dostęp do informacji był mocno ograniczony.

Dzisiaj: internet, AI i zalew sprzecznych sygnałów

Dzisiaj mamy z jednej strony o tyle lepiej, że jest internet, mamy dostęp do niezależnej wiedzy, ale z drugiej strony jest jeszcze więcej propagandy. W internecie można bezkarnie pisać, co się chce, jest dużo teorii spiskowych, dużo fake newsów, tego typu informacji. A do tego sztuczna inteligencja i boty, które sprawiają, że jakieś kraje czy rząd jakiegoś kraju jest w stanie masowo tworzyć treści propagandowe, które mają przekonać ludzi do innych poglądów. To nawet kwestia wojny na Ukrainie — są osoby, które uważają, że to Rosja jest zła i że trzeba wspierać Ukrainę w walce, a są wręcz tacy, co uważają, że Ukraińcy to naziści i że Rosja nic nie ma do Europy, że wystarczyłoby, żeby Niemcy i Zachód przestali wspierać przemysł wojenny i by się wojna skończyła. I mamy dwa sprzeczne poglądy w obrębie Polski, w obrębie jednego kraju.

Więc o ile dzisiaj z jednej strony mamy dostęp do niezależnych informacji, to mamy problem z filtrowaniem tych informacji. Mamy bardzo dużo sprzecznych sygnałów — znowu propaganda, boty i AI tworzą treści, które bombardują nas sprzecznymi poglądami — i w kwestii polityki, i w kwestii sposobu na życie, filozofii na życie. I to też często ta ilość tych informacji przytłacza i powoduje paraliż decyzyjny, bo jeśli zastosujemy się do jednej wersji, to będzie to niezgodne z inną — a prawdopodobnie nie tylko z jedną inną, ale z dziesiątkami innych. Bo to nie jest podział zerojedynkowy, wersja 1 i 2 — tylko tych wersji, pomysłów na to, jak żyć, co robić, jak należy się zachowywać, jest dużo więcej. Więc ten problem jest jakby wyolbrzymiony na bardzo dużą skalę.

I jeśli ktoś konsumuje różne treści, przegląda social media, portale informacyjne, wiadomości czy inne treści — no to jeśli tego jest dużo, niestety bardzo łatwo może to prowadzić do takiego paraliżu, bierności — nieświadomie. Bo to też nie jest tak, że ktoś świadomie podejmuje decyzję: od dziś mam wszystko gdzieś, nie będę nic robił. Tylko to jest stopniowe. Jest takie najpierw przytłoczenie tym, co się dzieje, taka lekka apatia, obojętność wobec tego, co robić, jak żyć. W momencie kiedy zaczyna się ta bierność, no to znacznie łatwiej jest spędzać popołudnia przed telewizorem, Netflixem, przed social mediami, wydawać na alkohol, papierosy czy inne używki, i w ten sposób po prostu jakoś trwać, nie podejmując żadnych działań, żadnych decyzji.

Jak przesyt treści paraliżuje działania survivalowe?

I teraz to, na co wszyscy czekali – jak to się ma do survivalu? Omówimy kilka przykładów oraz sposoby, jak ten efekt ograniczyć.

Decyzja, jakie ognisko rozpalić. Jeśli znasz 10 typów ognisk, znasz ich zalety i wady możesz mieć dylemat, który typ będzie odpowiedni do sytuacji. Niepotrzebnie tracisz czas i energię na wybranie najlepszej opcji. Na co dzień używam 2 typów ognisk – ognisko długie i układanie drewna na czuja – pierwsze jest fajne, bo pali się długo, dobrze radzi sobie w deszczu, a po odwróceniu górnej części zamienia się w kuchenkę. Drugie jest mniej eleganckie, ale pozwala dokładać krzywych gałęzi, nie trzeba skupiać się na układaniu drewna. Ograniczenie ilości opcji sprawia, że w razie sytuacji kryzysowej masz mniej decyzji do podjęcia, co przekłada się na większą skuteczność.

Jak reagować na sprzeczne komunikaty?

Zanim przejdziemy do kwestii survivalowej — jeszcze kwestia: jak reagować na taką sytuację, kiedy ktoś powie do nas sprzeczny komunikat? Nieważne, czy to będzie rodzic, szef, czy nawet kolega czy koleżanka, bo to jest coś, co często nieświadomie robimy i czasami nie mamy świadomości, że to może kogoś skrzywdzić, może być sprzeczne. I najlepszą rzeczą wydaje się grzeczne zwrócenie na to uwagi.

I tutaj najłatwiej byłoby to odnieść do książki Porozumienie bez przemocy Marshalla Rosenberga. Tu jest taka metoda, która polega na tym, żeby:

Po pierwsze — zwrócić uwagę na obiektywnie to, co się stało: „Hej, powiedziałeś to i to” — bez nadawania znaczenia, bez interpretacji, czy to było dobre, złe, miłe, niemiłe, tylko stwierdzenie faktu: powiedziałeś to i to. Druga osoba wtedy nie ma powodu, żeby się z tym nie zgodzić, no bo przecież to powiedziała.

Po drugie — kolejny komunikat: „Rozumiem, że miałeś dobre intencje, chodziło ci pewnie o to, żeby docenić moje starania” — i tu kolejny komunikat, z którym druga osoba się zgodzi. I w momencie, kiedy ktoś zgodził się z dwoma komunikatami, to znacznie łatwiej jest przyjąć cały kolejny komunikat — nawet jeśli będzie on krytyczny — jako coś pozytywnego, bez tej odruchowej reakcji: „Ej, ale mnie atakujesz” czy reakcji pod wpływem ego.

Po trzecie — wtedy, po tych dwóch pozytywnych komunikatach, które druga osoba może obiektywnie zaakceptować, mówisz: „Ale dostrzegam w tym sprzeczność — mam wrażenie, że oczekujesz ode mnie tego, ale jednocześnie, jak to zrobię, to przyczepisz się o to i o to.”

I mówiąc to w taki spokojny sposób, z perspektywy swojej wątpliwości, a nie atakowania drugiej osoby, jest największa szansa, że ta osoba tego wysłucha i przemyśli. Bo jeśli bym powiedział: „Hej, manipulujesz mną, nie rób tak” — no to w tym momencie uruchamia się ego, mózg gadzi, osoba zaczyna odpowiadać pod wpływem emocji, że nie manipuluje, bo przecież się przyjaźnimy, przecież coś tam — i nawet jeśli jej argumenty nie będą logiczne, to jak mózg gadzi przyblokuje działanie kory — to niestety logiczne argumenty nie mają znaczenia. I wtedy szansa na to, że się wyjaśni tę sytuację i że druga osoba na przykład następnym razem będzie się pilnowała — te szanse nikną.

Skrajne ideologie jako „uproszczenie” przeciążonego umysłu

I tu też — coś, czego nie znalazłem badań na ten temat, ale mi osobiście tak intuicyjnie się wydaje, więc też nie traktuj tego jako coś 100% naukowego — że jak są różne skrajne ideologie, to w pewnym sensie mogą też z tego właśnie wynikać, że oczekiwania społeczne są bardzo sprzeczne ze sobą. Więc ktoś popada w jakąś skrajną ideologię, bo ta skrajna ideologia — nawet jeśli logicznie patrząc jest nielogiczna — to ma bardzo proste doktryny i bardzo proste wymagania. Na przykład radykalny feminizm, gdzie jest założenie, że wszyscy mężczyźni są źli — no to jest fajne uproszczenie, które sprawia, że mózg nie jest bardziej przeciążany, bo zakładam z góry: wszyscy mężczyźni są źli, nie ma czego myśleć, nie ma czego kwestionować.

No i w innych sytuacjach też fajnie, żeby ludzie kwestionowali różne rzeczy i myśleli świadomie, ale przy takim nadmiarze bodźców jest to bardzo trudne.


Jak się bronić? Świadome konsumowanie treści

Jeśli ktoś nie potrafi świadomie decydować, jakie treści chce konsumować, i ograniczać ilość treści, które ogląda — ja na przykład oglądam na YouTubie dwa kanały w temacie samorozwoju. To są jedyne dwa kanały, jakie oglądam. Nawet jak mi na stronie głównej coś się wyświetla z innego kanału, to tego nie oglądam. Jak wyświetli się coś, to czasami pozwalam sobie obejrzeć jeden film z innego kanału, ale po tym jednym filmie oceniam, czy dany kanał mi odpowiada, czy nie. I czasami na przykład sobie dodam — dajmy na to — z tego kanału pięć filmów, po to żeby poznać inną perspektywę. Ale po tych pięciu filmach podejmuję decyzję: albo kończę oglądać ten kanał, albo zaczynam go oglądać, ale przestaję oglądać jeden z tych dwóch, co wcześniej oglądałem.

I przez to jestem w miarę bombardowany spójną wizją świata, w miarę spójnym podejściem do życia i nie ma takiej sprzeczności. Tę sprzeczność odczuwam tylko w nieznacznych sytuacjach, jak rozmawiam z innymi ludźmi, którzy nie oglądają tych samych kanałów co ja i mają swoje poglądy na ten temat — i te osoby czasem narzucają w pewien sposób swoje poglądy czy taką właśnie presję, również poprzez to zjawisko double binding. Ale to są pojedyncze sytuacje. I ja, ponieważ cały czas oglądam treści z dwóch kanałów i mam w miarę spójny swój wewnętrzny światopogląd, swój wewnętrzny system wartości, to sprawia, że drobne odmienności, jakie otrzymuję od innych ludzi na żywo, nie są dla mnie problemem, nie są przestymulowaniem, nie są zaburzeniem mojego światopoglądu i przeciążeniem mojego umysłu, bo ja wiem swoje, mam swoje podejście i trzymam się go konsekwentnie.

No i też was zachęcam do tego, żeby sobie wybrać dwa kanały. Na blogu będzie informacja, jakie kanały obecnie ja obserwuję i oglądam. Natomiast pamiętaj, że to, co jest dobre dla mnie, niekoniecznie będzie odpowiadać tobie. Te kanały — myślę, że jakbym na przykład 5 lat temu na nie trafił, to by mi bardzo nie podeszły. Mój światopogląd i moje życie wtedy wyglądało tak, że te treści byłyby dla mnie bezsensowne, niemożliwe do zaakceptowania. Więc też fajnie, żebyś znalazł swoje kanały — to, co tobie pasuje — a z czasem je zamienił: dodał na przykład trzeci kanał, potem jeden przestał oglądać, zaczął inny, i tak pozwolił sobie powoli, żeby świadomie kształtować swój światopogląd.


Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że się podobało. Jeśli jakieś konkretne, podobne tematy was interesują, dajcie znać w komentarzach — to może nagram o czymś filmik albo umieszczę to w społeczności, o której wspomniałem i do której zapisać się możesz w linku w opisie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry