Dyskomfort to początek rozwoju

Wyobraź sobie półroczne dziecko, które powoli uczy się chodzić. Niepewnie stoi na dwóch nogach, niepewnie robi pierwsze kroki i… wywraca się. Mimo wszystko próbuje dalej, nie poddaje się, mimo niepowodzeń i dyskomfortu.

Gdzie więc zanikła ta umiejętność, dlaczego w wieku nastoletnim i dorosłości tak wielu z nas boi się dyskomfortu? Dlaczego nauczyliśmy się, że dyskomfort jest czymś złym?

Dlaczego bez dyskomfortu nie ma rozwoju

Problem polega na tym, że dyskomfort jest sygnałem, że uczymy się czegoś nowego. Żeby nie odczuwać dyskomfortu trzeba odciąć się od doświadczania świata i nowych sytuacji. Mimo że wiedzę można zdobywać bez dyskomfortu (nowe idee, słowa, instrukcje, definicje), to rozwój wymaga również praktycznego doświadczenia, które wiąże się już z dyskomfortem.

To dlatego tak wiele osób zostaje „wiecznymi studentami” – Zamiast działać, ciągle chłoną nowe teorie, mówiąc że jeszcze nie są gotowi na praktykę. Tymczasem to właśnie praktyka uczy najwięcej. Sugestia, że nie jesteś jeszcze gotowy do działania jest formą prokrastynacji, ucieczki przed dyskomfortem. Z tym że ten dyskomfort będzie trwał niezależnie od tego, ile wiedzy zdobędziesz, zniknie dopiero gdy zaczniesz działać (choć niekoniecznie od razu)

Mam zasadę 90% praktyki – 10% teorii. Kierowanie się tą zasadą sprawia, że wiele osób rozmawiając ze mną dziwi się, skąd mam taką szeroką wiedzę i umiejętności – a to tylko kwestia praktyki (no i tego, że nie tracę godzin na scrollowaniu social mediów). Tobie także polecam żyć tą zasadą 😉

Z czego bierze się dyskomfort

Dyskomfort pojawia się, gdy mózg nie wie, jak zareagować. Czyli w każdej nowej sytuacji. Mogą to być pierwsze kroki stawiane przez dziecko, pierwsze próby wiązania butów, pierwsze flirty… Dyskomfort jest swego rodzaju sygnałem od ciała i umysłu, że nie znasz poprawnej reakcji na daną sytuację – Twój mózg pracuje na wysokich obrotach, aktywnie analizując sygnały z otoczenia (bodźce) i pamięć. Wszystko po to, żeby znaleźć najlepsze dla Ciebie rozwiązanie.

Gdybyś nie odczuwał dyskomfortu, Twój mózg nie miałby potrzeby się wysilać, by wypracować właściwe postępowanie. A gdy w mózgu powstaną już nowe szlaki neuronalne, to dyskomfort zniknie – Twój mózg będzie miał wypracowane rozwiązanie, procedury działania w danych sytuacjach.

Pozostaje Ci rozwijać się dalej, szukając nowych obszarów, w których odczuwasz dyskomfort 😉

Dlaczego wiele metod nauki nie działa

Wiele metod nauki opiera się na biernej konsumpcji – czytanie książki, oglądanie poradnika na YT, przerabianie kursu online… – te wszystkie sytuacje są komfortowe, mogą rozbudzać ciekawość, dawać poczucie, że zdobywasz nową wiedzę, ale nie stymulują mózgu do zintegrowania zdobytej wiedzy.

Najbardziej naturalną formą nauki jest zabawa, czyli praktyczne ćwiczenie danej umiejętności bez sztywnych i abstrakcyjnych ram. Dawniej zabawa była popularna również wśród dorosłych – bo takie rzeczy jak rzucanie kamieniem do celu, zabawa w chowanego itp. były pomocne w codziennym życiu plemion wędrownych – polowania, walka, skradanie się. Dziś jednak od 6-7 roku życia jesteśmy sadzani w szkolnych ławkach i przez lata umiejętność zabawy jest zabijana. Chodzi o to, żeby wytresować posłusznych obywateli – pracowników i żołnierzy – którzy potrzebują kogoś, kto im powie, co mają robić, zamiast brać odpowiedzialność za swój los w swoje ręce.

Myślę, że z tego też wynika dzisiejszy kryzys na rynku pracy. Pracodawcy z jednej strony oczekują posłusznych pracowników (takich jakich wychowuje system szkolnictwa), a z drugiej jednak oczekują od pracownika wychodzenia z inicjatywą – czyli zaprzeczenie posłuszeństwa. O zjawisku Podwójnego Wiązania pisałem już w innym artykule.

A jak to się ma do dziedzin teoretycznych? Jak można w praktyce uczyć się filozofii czy psychologii? Jeśli czytasz książkę filozoficzną, to zamiast po prostu wertować kolejne strony, zastanów się nad każdą nową ideą, jaką przeczytasz. Poświęć 5-10min. na skonfrontowanie tej idei ze swoim życiem, wyobraź sobie, jakbyś się zachowywał żyjąc w zgodzie z tą ideą. Jak zachowywaliby się inni ludzie? Jak wyglądałoby społeczeństwo? Czy ta idea jest zgodna z Twoim światopoglądem? Jeśli nie, przeanalizują dokładnie zarówno ideę, jak i swój światopogląd. Takie myślenie stymuluje mózg do działania, buduje nowe szlaki neuronalne, integruje to co przeczytałeś z wiedzą, którą masz już w głowie. Twój światopogląd się rozszerza, nawet jeśli nie przyjmujesz nowej idei jako swojej wartości. Podejdź do tego jednak na poważnie, jeśli z góry założysz, że dana idea jest bez sensu, a rozkminę przeprowadzisz na odwal, będzie to ucieczka od dyskomfortu.

Dyskomfort to Twój sojusznik w życiu

Dzisiejsza kultura (rodzice, szkoła, praca) wyrabia w nas przekonanie, że dyskomfort jest czymś złym, przed czym należy uciekać. Potęgują to social media, które dają szybką dopaminę, pokazują sukcesy, ale nie pokazują drogi do sukcesu. Przez to możesz mieć poczucie, że wszyscy wkoło osiągają sukcesy łatwo i szybko, a tylko Tobie nie wychodzi. Poddajesz się przy pierwszym dyskomforcie, pierwszej trudności, myśląc że to z Tobą jest coś nie tak. Od teraz wiesz już, że problem nie leży w Tobie, a pojawienie się dyskomfortu jest sygnałem, że uczysz się czegoś nowego. Czegoś co pomoże Ci osiągnąć upragniony sukces. Dyskomfort i trudności znikną dopiero gdy osiągniesz sukces… chyba że postanowisz, że chcesz więcej, ale wtedy będziesz już pewny tego, że dyskomfort jest Twoim sojusznikiem.

Ta sama kultura wyrabia w nas przekonanie, że niekomfortowe i negatywne odczucia są złe, że trzeba je tłumić. Tymczasem odczucia i emocje są informacją, jak ciało reaguje na daną sytuację. Smutek np. może być reakcją ciała na stratę (śmierć bliskiej osoby, utrata pracy), a złość reakcją na przekroczenie granic (ktoś wziął coś Twojego bez Twojej zgody, popchnął Cię).

Często samo uświadomienie sobie danej emocji czy odczucia sprawia, że przestaje ono dominować. Z kolei tłumienie i wypieranie się danej emocji tylko ją potęguje. Następnym razem zamiast zaciskać zęby i próbować tłumić emocje, powiedz sobie w myślach (lub na głos, jeśli jesteś w bezpiecznych warunkach) „Hej, czuję stres, ciekawe z czego on wynika?” – to sprawia, że dana emocja słabnie. Tak samo możesz zrobić z dyskomfortem „Hej, czuję dyskomfort, to znaczy że się rozwijam, uczę się czegoś naprawdę nowego” a następnie działaj dalej.

Podczas pierwszego i drugiego podejścia do egzaminu na prawo jazdy stres bardzo mnie paraliżował, wręcz drżały mi ręce i nogi. Za trzecim razem przed egzaminem dałem sobie czas na medytację, a podczas egzaminu miałem podejście, że stres jest moim sojusznikiem – i wiesz co? Stres pozwolił mi się skupić tak bardzo, że radziłem sobie dużo lepiej niż podczas 2 godzin jazd doszkalających dzień wcześniej. W prawdzie nie zdałem, bo popełniłem dwa razy głupi błąd, ale wszystko inne szło sprawnie.

Ucieczka od dyskomfortu

Przed dyskomfortem można unikać na dwa sposoby – Pierwszy jest nieszkodliwy dla otoczenia – po prostu nie robisz nic nowego, trzymasz się tego co znane. Stagnacja daje poczucie komfortu, kosztem rozwoju. Drugi sposób jest destruktywny dla innych ludzi i Twoich relacji z nimi. Mowa o panicznym trzymaniu się strefy komfortu – gdy ktoś (np. partner) poruszy niekomfortowy temat, a Ty go uciszasz czy się obrażasz zamiast podjąć dyskusję, to jest to z Twojej strony ucieczka przed dyskomfortem… ale cierpi na tym Twoja relacja z drugą osobą. Inną formą ucieczki od dyskomfortu jest zrzucanie winy na innych – zamiast wziąć na klatę niepowodzenie i podjąć niekomfortowe działania, by naprawić własny błąd. Jeszcze innym przykładem będzie prokrastynacja w różnych formach.

Przykłady, jak dyskomfort umożliwia rozwój

Rozpalanie ogniska – podczas pierwszych prób będziesz odczuwać dyskomfort, stres związany z tym, że może się nie udać. Z czasem opanujesz podstawy na tyle, że rozpalenie i utrzymanie ogniska nie będzie dla Ciebie problemem. Wtedy np. zamiast zapalniczki zaczniesz próbować krzesiwem, a z czasem może i łukiem ogniowym? Możesz też pójść w innym kierunku i np. uczyć się rozpalać ognisko mokrym drewnem. Jest to mało produktywne, ale uwierz, jak nauczysz się rozpalić i utrzymać ognisko mokrym drewnem, to rozpalenie suchym nie będzie dla Ciebie żadnym wyzwaniem. Możesz też np. ćwiczyć przy złej pogodzie – deszcz, mróz czy wilgoć.

Pamiętam jeden biwak, gdy zebrałem już zimne i wilgotne drewno, mocno zmarzłem, a do tego ognisko rozpalałem krzesiwem kowalskim (pierwszy raz, wcześniej tylko w mieszkaniu przećwiczyłem krzesanie iskier i ich łapanie na hubkę). Teren był mokry, więc przeniesienie iskry na nie całkiem suchą trawę było wyzwaniem. Cały czas czułem dyskomfort, mimo że wiedziałem, że w EDC mam również krzesiwo magnezowe i zapalniczkę, w końcu jednak się udało.

Inny przykład to poruszanie się po obcym terenie bez mapy i kompasu. Ryzykujesz zgubieniem się (więc miej plan B), ale mózg ma stymulację do rozwoju orientacji w terenie, zapamiętywania szczegółów. To samo ćwiczenie w znanym terenie nie będzie aż tak skuteczne (Twój mózg już pamięta, gdzie jest północ, więc nie musi tworzyć nowych połączeń neuronalnych, by ocenić to np. po pozycji słońca)

Trzeci przykład to poznawanie idei i poglądów inne niż własne. Trzymanie się tego, co znane, jest komfortowe, jednak zamyka Cię we własnej bańce. Poznawanie odmiennych, również skrajnych idei jest niekomfortowe. Jednak dzięki temu rozwijasz własny światopogląd, pomaga Ci lepiej rozumieć innych ludzi i podchodzić z dystansem do cudzych i własnych opinii.

Mam nadzieję, że Twoje spojrzenie na dyskomfort uległo zmianie

po przeczytaniu tego artykułu. Rozumiesz już, że dyskomfort jest Twoim sojusznikiem i widzisz, dlaczego nie warto przed nim uciekać – choć zmiana przyzwyczajeń może być trudna…

Dzisiejszy świat promuje ucieczkę od dyskomfortu

Dzisiejszy świat oferuje wiele metod ucieczki od dyskomfortu – zagłuszanie własnych myśli poprzez ucieczkę od ciszy (muzyka, podcast, telewizor w tle), scrollowanie social mediów, gry komputerowe, używki… to wszystko ułatwia ucieczkę od dyskomforu… ale Ty już wiesz, że jest to równe z ucieczką od rozwoju. A w pewnym sensie stało się to akceptowalną normą społeczną. Gry czy social media wiele osób uznaje wręcz za swoje hobby, co jest absurdem.

Dalej, różni guru od „red flag’ów”, relacji, psychologii ułatwiają wpychanie ludzi do kategorii – na zasadzie, że „ten jest toksyczny, bo to i to, więc należy się od niego odciąć” – a potem każdy najmniejszy szczegół jest interpretpowany jako „red flag” i zamiast skonfrontować się z drugą osobą, postawić granice łatwiej przypiąć takiej osobie łatkę „toksyka” i zakończyć znajomość. Tylko że każdy ma jakieś niedoskonałości, niektóre można zauważyć dopiero, jak się kogoś lepiej pozna. Stawianie granic, otwarte rozmawianie o swoich potrzebach jest tym, co buduje zdrowe i szczere relacje… jednak to wymaga akceptacji dyskomfortu, zamiast ucieczki.

Dostęp do takich lub darmowych kursów, treści edukacyjnych również sprzyja ucieczce od dyskomfortu, poprzez prokrastynację. Jeśli wiecznie konsumujesz treści edukacyjne, masz poczucie, że robisz coś pożytecznego. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast przerobić kurs i zacząć działać, sięgasz po kolejny i kolejny, wiecznie się ucząc, kosztem działania.

Nie musisz rzucać się na głęboką wodę

Niewielki dyskomfort jest wystarczającym bodźcem do rozwoju, nie musisz od razu stawiać się w bardzo niekomfortowych sytuacjach. Szczególnie jeśli dotychczas unikałeś dyskomfortu. Gdy dyskomfort jest zbyt duży, stres i emocje mogą Cię przytłoczyć, a nie o to nam chodzi. Zacznij działać, akceptować i pozwalać sobie na mały dyskomfort, z czasem wyrobisz większą tolerancję. Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

A jeśli na myśl o biwaku w lesie paraliżują Cię obawy (duży dyskomfort), to

zachęcam Cię do zobaczenia mojego E-Booka, w którym omawiam ewolucyjne i psychologiczne przyczyny tych obaw, a także pomagam przygotować się do pierwszego biwaku…

…tylko pamiętaj – najważniejsze jest działanie. Przeczytaj E-Book, po czym ruszaj w teren. Nie ma że jeszcze nie wiesz dostatecznie dużo 😉


Do napisania w kolejnym artykule!

Zwiadowca Biktor

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry